Serce Maksa jest pełne chęci zemsty. Czuje się niedoceniony, na dodatek - choć wszystko skończyło się w zasadzie dobrze - dostał zjebkę, zamiast order.Po tradycyjnej wymianie ognia Waza rusza w trasę by znaleźć kogoś, dzięki komu mógłby się odegrać i… spuścić nieco ciśnienie z - jak się mu wydaje - niewyżytej Semańskiej. Celem okazuje się Jacek, młodszy o jakieś pięć lat od Barbary. Też żołnierz, służył z nią w jednej jednostce pod koniec wojny. Startował do niej raz po pijaku, ale trochę go upokorzyła, więc dał sobie spokój. Wróbelki jednak ćwierkają, że dalej śni “Sny o Basi”.
Urobienie zauroczonego Jacka to dla Wazy pestka. Zagaduje go w sprawie Semańskiej, proponuje zamianę na auta i po kwadransie jest już w ciężarówce mechaników. Barbarze nie przeszkadza obecność Jacka, w zasadzie nieźle się jej rozmawia. Na początku gadają o Wazie - skąd się przypętał i czemu jeździ z nią i Kosmą. Potem przechodzą na stare sprawy, zaczynają żartować, kończy się zaproszeniem na imprezę. Barbara dochodzi do wniosku, że Jacek jest okej - jeśli trafi się okazja, pójdzie z nim do łóżka. Ale bez zobowiązań.
Jeśli Jacek jest w Semańskiej zakochany, zniszczy go to zupełnie.
 |
| IV R(i)P |
Gnieźnieńscy męczennicy
Wieś w zasadzie nie różniła się od innych. Wszędzie zrujnowane domostwa, powybijane szyby, przegniłe dachy. Tu i ówdzie spalona stodoła, zrównany z ziemią budunek. Wydawało się, że konwój minie to miejsce bez problemów.
A jednak nie.
Jeden z łazików wzywa Wrakowisko przez radio. Na skrzyżowaniu w środku wioski leży w rowie kilka pojazdów wojskowych. Wygląda na to, że jest już bezpiecznie, ale na wszelki wypadek nie ryzykowali badania wraków. Ta fucha należy do Kosmy i Semańskiej. Szybko okazuje się, że o żadnej zasadzce nie może być mowy. Potyczka miała miejsce ze dwa, trzy dni temu. Ofiary to żołnierze z naszywkami Gnieźnieńskiego, 1 Pułku Piechoty Zmotoryzowanej. Wyglądają na autentyczne, i - co najważniejsze - powojenne.
Biedacy, nie mieli żadnych szans. Najpierw unieruchomiono transporter opancerzony, potem otwarto ogień z dwóch stron. Napastnicy władowali jeszcze kilka razy z rakietnicy w kabinę i przedział transportowy. Ograbili ich ze wszystkiego, co cenne, za wyjątkiem broni krótkiej (choć amunicję zabrali) i podręcznego ekwipunku. Kilometr dalej wsiedli na własne wozy i ruszyli na północ.
Barbara poznaje jedną z ofiar. To chłopak, z którym walczyła na wojnie - wziął nawet za nią kiedyś kulkę. Po tym, jak cywilizacja runęła stracili ze sobą kontakt, ale pozostawał w pamięci Semańskiej jako jeden z niewielu, którzy trzymali się dyscypliny aż do momentu rozwiązania jednostki. Prawdziwy żołnierz. Prawdziwy przyjaciel. A teraz leży martwy.
Kiedy Barbara wzywa pomoc do pochówku, Kosma grabi trupy z cenniejszych przedmiotów. Wyciąga pasy, narzędzia, zapasowe (puste) magazynki - wszystko, co takiemu chomikowi może się wydawać potrzebne. Budzi to powszechne zniesmaczenie. Ludzie mruczą pod nosem, że nie sądzili, że Kosma to taki zjebany, chciwy szabrownik. Obiecują sobie zapamiętać tę sytuację. W przyszłości Plankowi niełatwo będzie przekonać mechaników Wrakowiska kiedy będzie robić z nimi prywatne interesy.
Na skraju autostrady
 |
| Pierdolona zima. Kto to odśnieży? |
Pierwszym celem Wrakowiska był Sieradz. Miasto najprawdopodobniej ma być zrujnowane (nie ma z nim kontaktu od końca wojny), ale to dobre miejsce do założenia tymczasowej bazy, puszczeniu zwiadu dalej i zdecydowania od której strony podjechać pod Poznań. Kiedy konwój dociera do starej stacji benzynowej dziesięć kilometrów od granic miasta, Brzeska zarządza postój, wzywa Barbarę, Kosmę, Maksa i kilku kierowców i zaczyna snuć plany.
Okazuje się, że Waza coś tam wie na temat Sieradza. Utknął tam pod koniec wojny. Miasto faktycznie zebrało, ale ludzie wciąż tam mieszkali. Niestety, musiał się wynosić stamtąd bardzo szybko - przeleciał dziewczynę kumpla, hiphopowca o ksywie Pyza, który w tamtym czasie miał w Sieradzu bardzo dużo do powiedzenia. Informacje Maksa nie są może kluczowe, ale wiedza, że miasto nie dostało porcji patogenów albo uranu uspokaja Brzeską. Niestety, kolejne propozycje Wazy są coraz gorsze i gorsze. Kończy się tradycyjnie - kłótnią, kiedy Ewka prosi Maksa by polazł w cholerę i dał reszcie spokojnie pracować.
I po raz drugi tego dnia Waza zaczyna planować zemstę.
Mroczne sekrety
Tym razem Maksowi udaje się zdobyć prawdziwą armatę. Przechadza się pomiędzy ludźmi Wrakowiska i Warsztatu, pyta co komu jest potrzebne, częstuje fajkami i umawia wszystkich na imprezę. Wysłuchuje uprzejmie żartów, śmieje się szczerze i głośno, opowiada coś swojego - generalnie robi za najlepszego kumpla. I to procentuje. Od jednego gościa dowiaduje się, że ktoś inny “coś wie”, kierowca łazika mówi, że ci od Wrakowiska mieli jedno tajne spotkanie. W końcu spotyka kogoś dobrze poinformowanego. Marta Nowicka jest, a raczej powinna być, prawą ręką Brzeskiej. Nie dostała tej fuchy, bo nie była zamieszana w prochy. Kopczyński dopuścił ją jednak do kilku tajemnic. Maks dowiaduje się od Marty, że Ewa Brzeska ma drugie, tajne zadanie. Wziąć część aut, dotrzeć do zakładów chemicznych i zabrać stamtąd sprzęt i składniki do produkcji Niemożliwium. Wygląda na to, że Kopczyński nie zrezygnował z kontaktów z Królem, tylko zostawił komuś innemu dystrybucję. Z parkiem maszyn Wrakowiska bardziej się przyda jako koleś od transportu. Biorąc pod uwagę siłę ognia konwoju, doświadczenie Semańskiej i umiejętności poszczególnych członków ekipy, to dla Pawła złoty interes.
Wisielec
Przy wjeździe na obwodnicę zaczyna się robić nieciekawie. Grupa dostrzega trupa powieszonego na pobliskiej latarni. Ma skrępowane ręce i poobijaną twarz. Ewidentnie ktoś z nim zatańczył przed śmiercią, ale wygląda to bardziej na przegraną bójkę i przesłuchanie, niż jakieś okrutne tortury. To Dzikus - ten sam, który w Krakowie rozjechał trupa Alka. Dalej ma barwy gangu (jakiegoś), na szyi wisi plastikowa torebka z tabletkami Niemożliwium.
Po dokładnym badaniu (na odległość) wstępne podejrzenia się potwierdzają, zaś bonusowo Kosma odnajduje odbezpieczony granat w ręce Dzikiego. Kiedy cała trójka (Maks wrócił, jest bardziej potrzebny na zwiadzie, niż Jacek) zaczyna obgadywać sytuację, Kosma dostrzega na pobliskim wiadukcie kilka zaparkowanych motorów. Oparte o barierkę postacie przez chwilę przyglądają się bohaterom, po czym wsiadają na swoje maszyny i ruszają w stronę wisielca. Chwilę później grupa dostrzega, że mają takie same barwy, jak Dzikus. Chwilę później dociera do bohaterów, że tamci nie chcą gadać. Chwilę później rozlegają się strzały. Bohaterowie wbiegają do auta, Semańska odpala silnik. Zaczynają spierdalać.
 |
| Biedny, naćpany skurwiel. Aż żal było rozstrzeliwać. |
Pościg
Za autem bohaterów rusza grupa sześciu pojazdów - pięciu normalnych motorów i jednego z przyczepką, z zamontowanym LKMem. Naćpani motocykliści zaczynają pruć ile wlezie, nie bacząc na to czy w ogóle mają szansę trafić. Na starcie Kosma załatwia jednego - strąca celnym strzałem trupa Dzikus. Granat rozrywa jeden z motorów i rzuca kierowcą niczym szmacianą lalką. Semańska nie próbuje gazować ile wlezie. Wie, że tamci mają szybsze maszyny. Wie też, że Kosma spokojnie może ich rozwalić, jeśli da mu wystarczająco dużo czasu. I tak się dzieje. Waza wrzeszczy przez megafon, że oni nie zabili Dzikiego i - o dziwo - przekonuje jednego z gangerów. Skręca w boczną drogę i rezygnuje z pościgu. W tym czasie trwa wymiana ognia między resztą a Kosmą, czającym się z tyłu cięzarówki. Co chwilę eliminuje ćpunów, jednego po drugim. Ze wsparciem Maksa, walącego z desert eagle’a, rozbijają bandę w niecałe dwie minuty. Jedynym śladem walki są wgniecenia i dziury z tyłu ciężarówki.
Sieradz
Nic nie stoi na przeszkodzie by cała grupa wjechała do miasta. Kiedy konwój dociera do granic, odzywa się zwiad. Chłopaki napotkali na obóz jakichś świrów, ale na szczęście nie dali o sobie znać i w porę się wycofali. Wygląda na to, że gang, z którym mieli przyjemność się strzelać bohaterowie jest o wiele, wiele większy.
Sam Sieradz to obraz nędzy i rozpaczy. Miasto jest bardzo dokładnie zbombardowane, wygląda jak Gruzowisko Mogilskie w Krakowie. Przebić się przez ulice jest bardzo trudno. Sprawę pogarszają jeszcze - nieobsadzone ludźmi - barykady. Widać, że jeszcze niedawno ktoś trwał na posterunku, ale obecnie okopy i niby-schrony są puste.
W centrum miasta jest lepiej. Widać, że pracowały tu spychacze Główna arteria jest przejezdna, nie ma tam nawet szkła i niewielkich kamieni. Bohaterowie dostrzegają pierwszy ślad ludzkiej bytności - światła w oknach ocalałego budynku dworca autobusowego. Przed nim jest zaparkowane kilka aut, w jednym, jak się wydaje, siedzi kierowca. Semańska zarządza parking na placu przed dworcem. Kiedy wychodzi z ciężarówki, swój pojazd opuszcza również przyczajony, wystraszony kierowca zdezelowanego pickupa. To siwy, nalany facet o gęstej brodzie i czerwonej czapeczce z daszkiem. Przedstawia się jako Patryk, jeden z opiekunów ludzi żyjących na dworcu.
Dworzec został przebudowany. Żyje tu nieco mniej, niż setka ludzi. Parter to miejsce pracy, nauki i jedzenia. Piętro to noclegownia, szpital i miejsce zgromadzeń. Widać, że wszystko jest nieźle zorganizowane - jest nawet nauczycielka z niewielką grupką dzieciaków, uczących się algebry. Bohaterom nie pasuje jednak jedna rzecz. Czemu nikt nie jest uzbrojony?Patryk odpowiada niechętnie na to pytanie. To Oberschlesien, zbrojna banda Ślązaków, najechała ich przed kilkoma dniami. Zabrali broń, cenniejszy sprzęt, większość paliwa i żywności. Mają wrócić za jakiś czas. Patryk wspomina, że teoretyczną pomocą mogłaby być odrodzona armia, która organizuje się pod Gnieznem, ale nie ma czasu żeby ich wezwać. Zresztą, jednostka raczej nie fatygowałaby się, nie ryzykowałaby bitwy z siłami, którymi dysponuje Oberschlesien. Przez jakiś czas Patryk oprowadza bohaterów po dworcu, częstuje gorzką kawą i mówi o życiu w tym miejscu. Opowiada o problemach, z których głównym jest… Niemożliwium. Kilkanaście miesięcy temu pojawili się tu pierwsi dealerzy. Z czasem zaczęło się uzależniać coraz więcej osób. Rada wygnała tych, który dali się wgnać i rozstrzelała największe męty. Niestety, było ich zbyt wielu. Zorganizowali się w dwóch lub trzech gangach. Co jakiś czas atakują Sieradz, próbując wyrwać coś, za co mogą kupić dragi. Ktoś wciąż zaopatruje ćpunów w błękitne tabletki, Patryk jednak nie ma pojęcia kto.
Uwodzicielka
 |
| Ona tu jest i tańczy dla mnie... |
Przed dworcem zatrzymują się dwa auta. Pierwsze to przerobiony SUV, drugie niewielka furgonetka. Maks dostrzega kierowcę pierwszego auta i czas nagle staje. Wszystko dzieje się w zwolnionym tempie (w głowie Wazy gra ta muzyka). Z samochodu wychodzi ostro umalowana, ubrana w skóry blondynka. Poprawia włosy, odpala szluga i kręcąc zgrabnym tyłeczkiem idzie w stronę dworca. Za nią ruszają cztery inne, zupełnie szare, nic nie znaczące osoby. Na spotkanie wychodzi jej Patryk. Dziewczyna od razu zwraca się do niego oferując pomoc. Mówi, że wie co się stało i chciałaby jakoś pomóc. W miarę swoich skromnych możliwości.
Cała pewność siebie dziewczyny znika, kiedy dostrzega Maksa. Pewna siebie laska zamienia się w nastolatkę, która ujrzała swojego idola. Podchodzi do grupy, przedstawia się jako Lena, po czym nieśmiało pyta czy Maks to Maks. Kiedy ten potwierdza, Lena zaczyna bełkotać. Mówi, że to niesamowite, w zasadzie niemożliwe, że chciałaby autograf, że Waza był jej idolem kiedy była nastolatką… Po chwili się reflektuje, przeprasza i rusza pogadać z Patrykiem. Obraca się jeszcze i rzuca z uśmiechem, że Maks musi się spotkać z nią na kawę. Jeszcze tego wieczoru. Tymczasem rusza do budynku dworca porozmawiać o problemach z Oberchlesien.
Planowanie
Spotkanie na drugim piętrze dworca jest co najmniej dziwne. Nikt nie wie, co powiedzieć. Każdy boi się wyskoczyć z jakimś pomysłem. Na dodatek maślany wzrok Leny i uwodzicielski wzrok (a potem też gesty) Wazy są dla wszystkich krępujące. Ciszę przerywa Maks odpalając papierosa i częstując innych. Obecność dziewczyny sprawia, że Wazie puszczają wszelkie hamulce. Wspomagający mózg w spodniach przejmuje po raz kolejny kontrolę. Jako swój target wyznacza zaimponowanie Lenie. Mówi coś o ewakuacji, o przeniesieniu ludzi do Krakowa, o zorganizowaniu transportu, przemyśleniu sprawy, ale tak by zadbać o wszystkich mieszkańców Sieradza. Patryk milczy przez chwilę, ale kiedy słyszy te wszystkie, puste obietnice i widzi, że Maks wypowiada je bardziej do Leny, niż do kogokolwiek innego, ucina jego monolog. Prosi by zostawić ten temat, bo nie ma szansy na zorganizowanie pojazdów dla kilkuset osób i nie ma możliwości, by Kraków przyjął ich wszystkich - wykarmił, odział, dał pracę i dach nad głową. Problemy Sieradza muszą zostać rozwiązane w Sieradzu.
Ostatecznie bohaterowie będą próbowali wykorzystać swój spryt, charyzmę, kontakty i umiejętności przekonywania. Klucz to nasłanie jednego gangu na drugi. Do tego wykorzystają najmocniejszy lewar, jaki można: Niemożliwium. Za obietnicę dostarczenia masy błękitnych tabletek gangery z pewnością się pozabijają. Trzeba ich tylko do tego przekonać. Trzeba kogoś o uroku Maksa, inteligencji Kosmy i determinacji Semańskiej.
Ktoś o cyckach i tyłku Leny też się może przydać.
Tanie porno
Lena zdecydowanie wie, czego chce. Przygotowuje się na wieczór perfekcyjnie. Krótka sukienka z olbrzymim, odsłaniającym koronkę biustonosza dekoltem. Czarne pończochy. Wysokie szpilki. Ostry makijaż. Delikatna biżuteria. Usta i paznokcie pomalowane na krwistoczerwony kolor. Spotykają się opuszczonym hotelu, na niby kolacji. Kolacja trwa kilkanaście minut - Lena nie wytrzymuje, odrzuca stolik z resztkami jedzenia i pustą butelką wina, siada na Maksie i zaczyna go całować. Mówi cicho “Weź mnie. Weź mnie tak, jak chcesz” i pokazuje Wazie, że laski, z którymi się spotykał były w sprawach łóżkowych jedynie amatorkami.
 |
| Dolny mózg właśnie przejmuje władzę |
Lena wie jak pobudzić faceta, jak sprawić by poczuł się jak prawdziwy ogier. Jęczy, wyje, błaga o więcej. Wie, kiedy przystopować, a kiedy podkręcić tempo, zmusić Wazę do wysiłku. Nie boi się niczego, robi wszystko to, co Maks jej każe. Niezmordowana, kocha się z Wazą przez całą noc. W końcu, pijany, naćpany, ledwo świadomy tego, co robi, Maksymilian Waza wyznaje Lenie miłość. Pułapka się zamknęła. Teraz to dziewczyna jet celebrytką, a Maks jej groupie.
W drogę!
Rankiem Lena zdradza swój prawdziwy cel - chce poprosić Ewę, by pozwoliła jej ekipie przyłączyć się do Wrakowiska. Zakochany po uszy Waza biegnie od razu do Brzeskiej. Ta o dziwo nie ma nic przeciwko, nawet bierze taką decyzję na klatę, nie radząc się wcześniej Semańskiej. Barbara przyjmuje to ze spokojem, węsząc spiski, ale ciesząc się z widoku Wazy, zachowującego się jak napalony nastolatek.
Godzinę później, na osobności Ewka i Lena gratulują sobie nawzajem udanie załatwionej sprawy. Król ma swoją wtykę w konwoju, Lena omotała Wazę, nic nie stoi więc na przeszkodzie by załatwić gangi ćpunów i ruszyć w stronę Poznania, po dawno zamówione przez Króla aparaturę i beczki z chemikaliami do produkcji błękitnych tabletek.