Zblazowany Maks siedzi na wyliniałym fotelu podrygując w rytm swojego coveru Franka Kimono - coveru, który otworzył mu drogę na krajowe listy przebojów. Siedzi, wybija rytm palcami i cholernie się nudzi. Jest popołudnie. Wszyscy pakują się albo już wyjeżdżają - nie ma sensu siedzieć pod Dobczycami, skoro Kraków odbity. Wazie nic się nie chce. Ani opalać, ani pływać, ani… a nie, akurat wciągnąć kreskę chce mu się zajebiście. Szybka decyzja i jest na motorze, prując w stronę kryjówki Zośki - laseczki z partyzantki, która dołączyła do załogi w czasie, kiedy Wrakowisko zaczęło wygrywać. Ewidentnie po to, żeby pohandlować - bo to jedna z niewielu osób, która miała na stanie coś poza niemożliwium.
Maks widzi ją, jak wchodzi do zrujnowanego domku. Kojarzył, że kryjówkę ma w innym miejscu, ale darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby - idzie, pogwizdując, marząc o koksie, wódce i numerku ze zgrabną dilerką. Kiedy wchodzi do środka, słyszy ciche “Muszę kończyć, ktoś tu jest”, po czym Zosia schodzi z piętra, od razu witając Maksa uśmiechem. Waza próbuje z nią flirtować - ta podejmuje grę i wypytuje o to czy ktoś go śledził. Kiedy upewnia się, że przyjechał sam, każe Maksowi się rozebrać i poczekać na nią w salonie. Pomocniczy mózg przejmuje kontrolę, podpowiadając mu, że dobrym pomysłem byłoby przykucie się do łóżka.
Zosia, oczywiście, jest szpiegiem. Wchodzi z giwerą w dłoni. Nie jest już miła. Wyśmiewa Maksa, po czym wzywa litewskie wsparcie. Wychodzi na chwilę z pomieszczenia by sprawdzić czy faktycznie nikt nie szedł za Wazą. Ten wykorzystuje okazję - wyciąga ramę, wygina ją na plecach i wyskakuje przez okno. Wsiada na motor i odjeżdża, unikając kul z broni wkurwionej Zośki.
![]() |
| Latka lecą, seksapil ten sam. |
W obozie spotyka się z Kosmą i Barbarą. Cały obóz stoi z rozdziawionymi gębami - widok gołego Maksa na motorze z ramą łóżka na plecach i rękami przyczepionymi do niej różowymi kajdankami nie jest może czymś kompletnie niedorzecznym, ale i tak nie jest lekko. Po chwili przekomarzania się i ściemy okazuje się, że Zofia nie dała za wygraną - wali ze snajperki, raniąc Maksa. Hardy z Semańską wskakują do pickupa (na pakę wskakuje goły Waza). Kosma leci do jeepa. Ruszają w pościg.
Waza stoi na pace pickupa, wrzeszcząc na Barbarę i Hardego by dali mu broń. Tylna szyba w aucie znajduje się na wysokości jego… pasa. Tomasz zerka w lusterko, po czym wrzeszczy “Barbara, widzę go w lusterku! Daj mu broń, tego się nie da odzobaczyć!”. Semańska daje mu giwerę, ale Maks musi zaczekać, aż ekipa podjedzie bliżej. Niestety, nie udaje się podjechać na tyle blisko - Zośka zręcznie manewruje po krętych uliczkach Dobczyc - kiedy pojawia się w polu widzenia bohaterów, dociera właśnie do pancernego patrolu Litwinów, który wysłano jej na pomoc.
Zemsta zza grobu
Wieczorem ekipa radzi co robić dalej. Tradycyjnie Semańska i Waza nie mogą się porozumieć. Ten ostatni wychodzi na dymek. Wchodzi głębiej w las na sikundę… i czuje, jak ktoś przykłada mu nóż do gardła. To Sasha, wredna suka odpowiedzialna za śmierć Leny. Wyciąga z Maksa gdzie jest Semańska, po czym przywiązuje Wazę szarą taśmą do drzewa. Z ptakiem na wierzchu.
Maks nie był jednak debilem. Powiedział, gdzie mieszka Hardy - wiedział, że ma psa i jest mała szansa, żeby Sasha dała radę załatwić go po cichu. Faktycznie, po chwili daje się słyszeć strzał - Semańska z Tomaszem ekspresem pakują się do środka dwoma wejściami, rozbrajają laskę (Tomasz początkowo do niej strzela, ale potem chwyta i ułatwia Barbarze ogłuszenie). Przykuwają ją w magazynie do jakiejś maszyny. W między czasie Kosma ratuje postrzelonego psa, a Barbara odnajduje Maksa. Nie jest specjalnie zadowolona z rozwoju sytuacji - Waza wkurwiony mówi, że ona nigdy nie jest zadowolona, nawet jak ktoś jej ratuje życie.
Bo Barbara jednak była u siebie i nie miała psa jako alarmu.
Po uwolnieniu Maks robi to, co musi. Idzie do magazynu, przykłada Sashy spluwę do brody i pociąga za spust. Zaczyna się kolejna kłótnia, lanie po mordach, grożenie bronią… Standard. Efektem jest pomysł, żeby poszukać wsparcia, z którym laska mogłaby się skontaktować przez krótkofalówkę - miała komunikator krótkiego zasięgu. Ekipie udaje się przechwycić dwóch litewskich żołnierzy. Podczas przesłuchania jeden jeniec (drugi poległ przy zatrzymaniu) zdradza parę szczegółów na temat sytuacji w Katowicach. Putinas na razie trzyma wszystkich za mordę. Zamierza przewieźć bombę najdalej za dwa dni. Śmigłowcem, buldożerem albo barką. Żołnierze trzymają się w trzech bazach - dwóch w Katowicach i trzeciej, pod Pszczyną, przy terminalu Orlenu. Semańska wyciąga kilka informacji na temat tego, jak słabo jest broniony. Oczywiście potwierdzają się też podejrzenia odnośnie Sashy - pojawiła się jakiś czas temu, Putinas trzymał ją na odpowiednią okazję.
Terminal to kolejny cel. Następny dzień Barbara planuje atak, natomiast Kosma z Wazą organizują sprzęt do produkcji czujników promieniowania. Zwiadowcy rozwożą go po całej okolicy - Wrakowisko dostanie sygnał, kiedy bomba zbliży się z dowolnej strony. Nie będzie wiele czasu na reakcję, ale lepsze 20 minut, niż nic.
Atak na terminal
![]() |
| Płońcie, kurwy cholerne! |
Semańska jest oficerem nie bez powodu. Atak na terminal jest dopięty na ostatni guzik. Salwa z czołgów dewastuje Armatę. W tym czasie reszta pojazdów zamyka zwiadowców w kleszczach - Kosma łapie jedynego jeńca, który jest potrzebny Wrakowisku. Następnie czołgi odpalają po raz drugi. Paliwo zapala się i cały terminal eksploduje. Ogień jest widoczny na wiele mil.
Po powrocie nadchodzi czas na przesłuchanie. Krótka piłka - Putinas szykuje się do ataku, był konwój po benzynę. W terminalu stacjonowało około dwudziestu pięciu żołnierzy - Vladasowi została nieco ponad setka. Pytanie brzmi jednak gdzie uderzą - nie ma innego wyjścia, niż usiąść na tyłku i oczekiwać na sygnał z czujników.
Cisza przed burzą
Przed knajpę, w której ekipa zorganizowała kwaterę dowodzenia, podjeżdża Hardy. Jest w pełnym ekwipunku. Rzuca krótko: “Barbara, ja wiem o Kopczyńskim. Muszę załatwić sprawy, to jest silniejsze od wszystkiego”, po czym rusza do szoferki. Semańska podbiega do Tomasza, całuje go, po czym mówi “Zrób co musisz, potem odnajdź mnie”. Ten uśmiecha się smutno, kiwa głową i wsiada do auta.
Sekundę później ze środka wypada jeden z ludzi Wrakowiska. Wrzeszczy, że czujniki wykryły ładunek. Musi być na barce. Spławiają bombę Wisłą. Zaraz potem wybiega kolejny człowiek - mówi o dwóch konwojach, które uderzą na Kraków z zachodu i południa. Zwiadowcy wcisnęli nosy w najciemniejsze kąty - Litwini nakurwiają wszystkim, co posiadają.
Nadszedł czas decyzji.
Sprawa jest prosta. Każdy otrzymał ostrzeżenie - ci, którzy zostali w mieście zrobili to na swoją odpowiedzialność. Mariusz, Weronika, Kosma, Maks, Barbara i reszta składu zaatakują barkę. Nie ma niczego ważniejszego od ocalenia miasta. Od unieszkodliwienia bomby.
Litwini musieli wiedzieć, że Polacy będą obserwować rzekę, ale ich śmigłowiec nie jest w stanie nic zdziałać. Kosma okazuje się być nie tylko sprawnym naukowcem, ale też niesamowitym strzelcem - zdejmuje maszynę jednym strzałem. Nic nie broni już Wrakowisku i Bastionowi drogi do rzeki.
To ten moment, który określi przyszłość Planka, Semańskiej i Wazy.
Ostateczna rozgrywka
![]() |
| Na drugie imię ma "Wpierdol". |
Bohaterowie ruszają całą paczką w stronę barki. Szybki rzut oka na mapę i wiadomo, pod jakimi mostami będzie przepływać. Nie ma czasu do namysłu, nie ma szansy na stworzenie drobiazgowego planu - dwa czołgi stają po obu stronach rzeki, ludzie poukrywani gdzie się da mają zapewnić wsparcie.
Dobrze, że przyjechało tu całe Wrakowisko. Litwini wpierdolili na barkę czołg. Obłożyli blachami, uzbroili w karabiny maszynowe, dali jeszcze na dodatek eskortę dwóch motorówek. Gdy tylko barka wypływa zza zakrętu Wisły, obie strony zaczynają ostrzał. Beton kruszy się, drzewa idą w drzazgi, ludzie umierają. Celny strzał sprawia, że mostek barki zmienia się w płonącą plątaninę nadpalonych fragmentów blachy. Nie ma jednak dość czasu na załatwienie sprawy armatami - barka wpływa pod most i zatrzymuje się pod nim. Tę chwilę wykorzystuje Kosma by wrzucić w jakiś zakamarek zagłuszacz sygnału. Chwilę później komandosi wciągają się na most i zaczynają strzelać do Polaków.
Rozpętuje się piekło.
Putinas od razu startuje do Semańskiej. Ma wyraźną przewagę - nic nie robi sobie z jej prób odstrzelania mu łba. Wyrywa Barbarze giwery i zaczyna lać ją strażackim toporem. Ta chowa się wewnątrz czołgu, ale to na nic - Vladas wrzuca tam granat, który rozwala całą elektronikę, ogłusza załogę i rani Barbarę.
...w tym czasie Hardy zaczyna swój ostatni rajd. Wbija się na plac Warsztatu, gdzie czekają już czterech zdrajcy z kałasznikowami. Serie z karabinów dziurawią pickupa Tomasza. Ten ostatkiem sił wyskakuje z wozu i kosi wszystkich ze swojej spluwy. Jest umierający. Wie o tym Kopczyński, który podchodzi do leżącego w kałuży krwi Hardego i zaczyna się z niego naśmiewać. Na pytanie czy warto było przyjechać by umrzeć, Tomasz odpowiada “Warto. Warto było” i odpala ładunek, który rozrywa samochód, jego samego i Kopczyńskiego razem z całym warsztatem.
W między czasie Maks, Tulegard, Milda i Kosma lądują na barce. Pierwsza dwójka próbuje rozprawić się z pozostawionymi strażnikami (motorówki zaczynają ciągnąć barkę dalej, w stronę Krakowa), podczas gdy naukowcy zabierają się za rozbrajanie bomby. Walka na moście powoli przechyla się na stronę Polaków, ale to ma małe znaczenie dla Barbary. Vladas łamie jej lewą rękę, okłada pięściami aż ta traci przytomność, po czym wrzuca do łazika na fotel pasażera i rusza w pościg za barką. Pięć minut później pakuje auto z rozpędzonego mostu w sam środek barki.
Tam sytuacja wygląda już inaczej. Tulegard nie żyje, zastrzelony przez jednego z komandosów z motorówki. Maks nieśmiało odpowiada ogniem, ale na pokładzie łódek wciąż zostali piloci. Dla Wrakowiska to żadna przeszkoda, bo Kosma i Milda są o krok od rozbrojenia bomby. Sytuacja kompliku… spierdala się do reszty gdy Putinas wyłazi z wraku, pakuje Mildzie kulę w łeb i zaczyna masakrować Polaków. Wygląda to jak walka Goliata z tuzinem Dawidów. Pierwszą ofiarą Vladasa jest Semańska - gruchocze jej kręgosłup, po czym rusza na Maksa. Jeden strzał z glana w szczękę wybija mu większość zębów - od tej pory Waza będzie znany jako złotousty. W tym czasie Kosma próbuje masy sztuczek, by strącić Putinasa do wody, podpalić go, nadziać na hak wysięgnika… Bezskutecznie. Tanie sztuczki Maksa też nie zdają egzaminu. Chłopaki dostają taki sam łomot, jak Semańska, powoli zmieniając się w krwawą miazgę.
Vladas popełnił jednak błąd - nie dobił Barbary, a ta udowadnia, że może strzaskał jej ciało, ale nie odebrał jej woli i determinacji. Pakuje mu kulkę w kręgosłup, a potem odpala racę - Vladas para sparaliżowany na pokład i pali się żywcem, wrzeszcząc niemiłosiernie. Chwilę później, na minutę przed odpaleniem zapalnika czasowego, Kosma rozbraja bombę.
![]() |
| Maks im starszy, tym piękniejszy. |
Semańska nigdy nie staje już pewnie na nogach. Miesiące rehabilitacji, kolejne operacje i eksperymentalne prochy od Planka dają jej jedynie ułamek sprawności. Kiedy tylko czuje się na siłach, pakuje się do kabiny ciężarówki, żegna się z Hardym, po raz ostatni kładąc kwiaty na jego grobie, po czym odjeżdża. Nikt nigdy więcej nie słyszy słowa o Barbarze Semańskiej.
Kraków zmienia się nie do poznania. Wydarzenia ostatnich tygodni uświadomiły ludziom, że czas na zakończenie anarchii. Potrzeba rady, prezydenta, policji, wojska, służb. Potrzeba cywilizacji. Niesamowitym zbiegiem okoliczności, potwierdzonym nieziemskimi łapówkami, pierwszym prezydentem Wolnego Miasta Kraków zostaje Maksymilian Waza. Jest w zasadzie jedynie marionetką, ale za to marionetką prezentującą się w świetle reflektorów jak nikt inny. Po osiemnastu miesiącach zostaje usunięty z urzędu, kiedy kolejna afera okazuje się zbyt wielką do przykrycia. Umiera dwadzieścia lat później. Tak, jak chce, na prochach, z fiutem w miss grudnia.
Kosma początkowo trzyma się z Maksem, ale szybko okazuje się, że Waza bardziej przeszkadza, niż pomaga. Pod przykrywką zakładów farmaceutycznych zajmuje się udoskonaleniem niemożliwium. Dekadę później dawny drag jest używką, jak browar, trawka czy fajka. Plank zaczyna robić karierę. Najpierw miasto, potem odradzające się struktury międzynarodowe. Jest pierwszym, który wyciąga rękę do zdewastowanych krajów bloku wschodniego. Okazuje się zbyt uczciwy jak na polityka, ale jako naukowcowi nie można mu niczego odmówić.
O wydarzeniach, które niemal doprowadziły do unicestwienia Krakowa nie uczą w podręcznikach. Nie jest to historia, na której oparto film. Chwile te pozostały jednak w pamięci ludzi, którzy potem decydowali o losach kraju. Dlatego też, w każdym większym mieście znajduje się ulica im. Planka, patronem nagrody dla najlepszego wykonawcy jest Maks Waza, zaś w centrum Nowej Warszawy, przed pałacem prezydenckim stoi posąg z brązu przedstawiający dwie osoby: mężczyznę w mundurze gliniarza i kobietę w uniformie lotnika. Podpis brzmi: “Niezłomni duchem”.
Wierni swoim zasadom, do samego końca.
















