czwartek, 8 czerwca 2017

#22: Romualdus zdycha

Jeden z ludzi ustawionych na trasie ze Śląska do Krakowa melduje o dziwnym pościgu. Kilka wozów bojowych pruje za uszkodzonym hummerem - w środku tego ostatniego siedzą dwie osoby, zaś w pościgu bierze udział ze dwudziestu żołnierzy. Po chwili potwierdza to Karol, kolejna czujka na trasie. Mówi jednak, że Litwini odpuszczają, nie decydują się na wjazd do Krakowa. Tajemniczy hummer wjeżdża do miasta, kierując się na Gruzowisko Mogilskie.
Ekipa podejmuje natychmiastową decyzję - czas ruszać.

A4 bez korków? To chyba tylko po wojnie.
Na miejscu widzą, jak grupka polaków, z Markiem (który stracił rodzinę podczas egzekucji w Polfie) przesłuchuje parę Litwinów - żołnierza i jakąś babkę w kitlu. Semańska z Plankiem przejmują inicjatywę. Przekonują Polaków, że to nie miejsce i czas na wyrównywanie rachunków, a ewentualne przesłuchanie to zajęcie dla fachowców. Marek, przywódca grupy, odpuszcza, dodając tylko na odchodne, że ma nadzieję, że Barbara nie odpuści zbrodniarzom.
To jednak nie są zbrodniarze - babka to Milda Varaska, biochemik, którą Kosma zna z konferencji sprzed wojny. Towarzyszy jej Tulegard - żołnierz, zadziwiająco sceptycznie nastawiony względem władzy Putinasa. Opowiadają historię ucieczki dodając, że na Śląsku Putinas nie cieszy się szczególną popularnością. Nawet wśród swoich.
Milda opowiada o postępach w pracy nad atomówką. Była ściągnięta siłą do Katowic, gdzie z kilkoma naukowcami pracowała nad mechanizmem (zdalnym, czasowym i zbliżeniowym) zapalnika bomby. Putinas wykorzystywał nuke’a jako straszak, ale teraz będzie mieć faktycznie co zdetonować. Tulegard, zakochany w Mildzie, wyciągnął ją w ostatniej chwili - gdyby nie zwiali, zostałaby rozstrzelana z resztą uczonych. Tak jest nadzieja - nadzieja, że bomba jeszcze nie została ukończona. Ludzie mogą tkwić jeszcze w więzieniu-laboratorium, jeszcze może tlić się nadzieja na powstrzymanie szaleńca.

Rozmowa z Romualdusem


Romualdus otrzymał zadanie zlikwidowania uciekinierów. Już od pierwszej chwili bohaterowie zdają sobie sprawę, że podjął dialog, by umówić miejsce strzelaniny. Niby ma kartę przetargową - Justynę - ale nie wygląda na to, żeby miał zamiar oddać ją żywą. Bohaterów czeka trudny wybór: sprawa wygląda na oczywistą, ale nie jest łatwo pogodzić się z tym, że ich towarzyszka, osoba, która narażała za nich swoje życie, jest spisana na straty. Że nie da się jej ocalić. Podczas rozmowy dziewczyna stara się przemycić jakieś informacje, ale Litwini są czujni. Dogadują miejsce wymiany, ustalają czas za godzinę i przerywają połączenie. Semańska od razu rozkazuje Karolowi, stacjonującemu nieopodal na A4, by przyjrzał się miejscu, w którym ma dojść do zamiany Mildy i Tulegarda (w ich roli mają wystąpić dublerzy) za Justynę.

Balice


Wymiana, a w zasadzie strzelanina, ma rozegrać się na Balicach. Obie ekipy szykują pułapki, obie są świadome, że druga strona nie będzie grała czysto. Semańska rozstawia swoich ludzi kawałek od pasa startowego - z południa trzy, z północy cztery łaziki. Sama ze swoimi kompanami pakuje się do wozu bojowego i rusza na umówione miejsce. Wie czego się spodziewać, bo Karol złożył bardzo dokładne raporty: Litwini przyjechali dwoma autami, w jednym zostawili Justynę z pasażerem, drugi samochód wrócił.

Było tak pięknie, a teraz krzaki, chaszcze, trawa wyrastająca spomiędzy płyt...
Sprawa jest jasna - Justyna nie żyje, auto jest wypakowane materiałami wybuchowymi. Litwin wyskakuje z wozu, który powoli się toczy w stronę samochodu bohaterów. Ci nie zamierzają dłużej udawać - pakują się do swojego wozu i zaczynają pościg. Doskonały plan Barbary daje świetne efekty - Romualdus rozwala co prawda dwa łaziki, ale w ekspresowym tempie zostaje zredukowany do rozkładającego się białka. Ginie od kuli w skroń, jak pospolity bandzior, nie jak żołnierz, którym kiedyś był.
Przed śmiercią zdradza coś, co mrozi bohaterom krew w żyłach.
Putinas nie miał działającej głowicy. Szukał Planka, żeby zmusić go do pracy przy wyrzutni. Kiedy zorientował się, że to nie zda egzaminu, ściągnął na Śląsk (bo ładunek wymontował i przesłał do Katowic kilka dni po powrocie Wrakowiska z Poznania) najlepszych naukowców, jakich był w stanie zdobyć i kazał im dorobić mechanizm do ładunku plutonu. Prace były na ukończeniu, kiedy Milda uciekła. Teraz na pewno ma już bombę. I na sto procent użyje jej przeciwko znienawidzonym Polakom.
Zegar zagłady przesunął się na 11:59.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz