Mury tej monumentalnej budowli pamiętają jeszcze wieki średnie. Niegdyś była to prawdziwa forteca, zamek wręcz nie do zdobycia. Później, pięciogwiazdkowym hotelem. Teraz zaś było to miejsce kaźni. Katownia.
Mury celi już dawno przybrały brunatną barwę. Nikt nie ścierał krwi, nie dbał o porządek w tym miejscu. Obecni gospodarze uważali zresztą, że wpłynie to pozytywnie na przesłuchania. Co któryś łamał się już kiedy zobaczył, jakie przyjemności go tu czekają.
Dwóch rosłych mężczyzn – polskich sprzedawczyków na usługach białoruskiej armii – spoglądało z wyższością na człowieka w kajdanach. Jeden z nich rzekł:
- To Kosma Plank? Ten słynny naukowiec?
- To był Kosma. Teraz to tylko kawał mięsa – rzucił drugi, po czym obaj się roześmiali, jakby był to dobry żart. Po chwili kontynuował:
- Słuchaj, Plank. To, co się działo do tej pory to była tylko prezentacja. Wiemy, że nie jest łatwo cię złamać. Ale wiesz już, ile bólu potrafimy zadać. Ciekawe czy będziesz równie oporny, kiedy wykorzystamy nasze sztuczki na niej?
Po tych słowach żołnierz w białoruskim mundurze wprowadził do celi wystraszoną kobietę. Zlepione, długie włosy zasłaniały jej większość twarzy, ale i tak było widać, że ktoś już ją bił.
- Kosma, błagam cię, zrób to, co każą, ja już tego nie wytrzymam!
Kosma się łamie. Następne tygodnie pracuje dla Białorusinów, przygotowując ten sam gaz bojowy, który wiele lat później odnajdzie w rozbitym transportowcu. Po wszystkim odwiedza go kobieta, dla której złamał zasady. Piękna, bez śladów pobicia. Szydzi z jego litości i współczucia, zdradza tajemnicę - cały czas pracowała z oprawcami Planka.
![]() |
| Przyjedźcie tu na wakacje, weźcie dzieci i całe rodziny. *****, nie mniej! |
Rok 2055.
Przy białej, rdzewiejącej furgonetce stoi pięć osób: Alicja, Hardy oraz Waza, Semańska i Plank. Cel rozmowy: wyjaśnienie skąd w środku znalazło się wojskowe radio i dwie paczki Niemożliwium. Zdaniem Alicji ktoś wykorzystał teren Wrakowiska do własnych interesów, być może by dodatkowo podkopać reputację firmy. Zadanie wykrycia sprawcy spoczywa na barkach grupy, w dużej mierze z powodu specyficznej reputacji Maksa. Ten ostatni nie może darować sobie okazji - podprowadza kilka tabletek dragu na wypadek, gdyby miała się kiedyś przydać. Jedynie Kosma to zauważa, ale nie zdradza kompana słowem, przynajmniej przy szefowej i przy Hardym.
Paranoiczna czujność Semańskiej tym razem okazuje się pomocna. Przegrzebanie całej furgonetki owocuje znalezieniem śladu - strzępka marynarki. W 2055 roku mało kto chodzi w garniakach, przynajmniej o takiej jakości. Nie jest to ślad wskazujący ewidentnie na winę Łukasza, ale grupa ma już przynajmniej pierwszy trop.
Po krótkiej rozmowie bohaterowie się rozdzielają. Kosma olewa zadanie i zaczyna szukać nowej miejscówki, w której byłby w stanie przeprowadzać badania z prawdziwego zdarzenia. Okazuje się, że kilometr na północ, w jednej z odnóg Jasnogórskiej jest idealna miejscówka - opuszczony, solidnie podpiwniczony budynek. Trzeba go tylko odnowić, ogrzać, podpiąć zasilanie, sprawdzić kanalizację, dostarczyć sprzęt, zamontować monitoring i zabezpieczenia, zamaskować panele słoneczne... Drobiazg. Da się załatwić w pięć minut.
Semańska rusza do warsztatu na Opolskiej, gdzie pracował Skromny. Poznaje tam dwóch mechaników - Krzyśka, przeciętniaka pilnującego własnych spraw oraz Pawła, szefa jednej z załóg. Dla niego pracował Alek. Paweł sprzedaje Barbarze bajkę o tym, że Skromny uparł się, żeby zrobić tamtej nocy amortyzatory dla jednej ciężarówki i poszedł sam na Wrakowisko. Krzyśkowi coś nie pasuje w tej historii, ale trzyma gębę na kłódkę. Umawia się potem z Semańską na piwko wieczorem w knajpce w dawnym KFC.
Waza rusza na poszukiwanie dragów. Przechodzi pół dzielnicy, zagaduje, przypala skręty. Dowiaduje się, że Paweł Kopczyński - ten sam wąsaty Polak, z którym rozmawiała chwilę wcześniej Barbara - sprowadza Niemożliwium spoza Krakowa. Upewnia się jeszcze, że to ten sam towar, który znalazł się na Wrakowisku. Umawia się na koniec na wieczór z Kamilą - swoją dupeczką, która przy okazji jest dilerką lekkich prochów na północno-zachodni Kraków.
![]() |
| Czy te wąsy mogą kłamać? |
Popołudnie to idealny moment, żeby wszamać przypieczonego, powojennego kurczaka. W KFC nie jest jeszcze tłoczno, można spokojnie pogadać. Grupa zaczyna podsumowywać dotychczasowo zdobyte informacje. Przerywa im na moment Krzysiek, który mówi Semańskiej, że nie może być mowy o noszeniu na piechtę amortyzatorów z tak ciężkiej maszyny. Paweł ewidentnie coś naściemniał.
W głowach bohaterów rodzi się szatański plan. Prowokacja. Pozorowane spotkanie. Zdobycie kluczowych informacji. Profit!
Ekipa buduje mikrofon z nagrywaniem na smartfonie. Jedzie potem do Pawła Kopczyńskiego, żeby przekonać go do zdradzenia swojego dostawcy. Chcą robić wspólne interesy. Udaje im się przekonać mechanika do zdradzenia nazwiska producenta (Tomasz Król) i umówienia wspólnego spotkania.
Kopczyński choć wierzy, że chcą robić interesy, oszukuje bohaterów. Zamierza upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Poucza swoich ludzi by zrobili bohaterom reputację dilerów. Dzielnica (narkomani i sprzedawcy) będą przekonani, że Kosma i Maks z Wrakowiska będą ruszać z dystrybucją Niemożliwium poza Krakowem. Teraz, jeśli Kopczyński popłynie, razem z nim popłyną Waza i Plank, a tym samym pójdzie się walić reputacja Wrakowiska.
Po krótkiej rozmowie przy piwku idą to Alicji omówić wszystko. Dumni, pewni siebie zapowiadają mocny materiał, puszczają nagranie z telefonu i dodają, że będzie zajebiście ważne spotkanie. Efekt? Dostają zjebę z góry na dół. Kopczyński tak pokierował rozmową, by w jej trakcie to bohaterowie wyszli na zdeterminowanych do wspólnego handlu, on jest dość ostrożny i asekuracyjny. Alicja podkreśla, że to dokładnie coś przeciwnego, niż chciała osiągnąć. Jeśli Paweł wpadnie, Wrakowisku się też nieźle oberwie. Grupa, a zwłaszcza Maks, jest innego zdania. Bohaterowie (tak, głównie Maks) kłócą się z Alicją przez kilka minut. Ta na koniec każe im wszystko odkręcić albo wylatują z Wrakowiska.
Waza eksploduje. Wytyka Alicji wyniosłość, krótkowzroczność i małostkowość. Krzyczy na nią mówiąc, że gówno osiągnęła i gówno zbudowała. Wychodzi, trzaskając drzwiami.
Ekipa jedzie do Hardego. Tomasz aktualnie jest mocno zajęty. Leje dilera, który wskazał Wazie Kopczyńskiego. Diler krzyczy, że to Maks sprzedał mu tabletki. Semańska z ekipą przekonują Hardego, że tamten ściemnia i chodzi im o odkrycie tożsamości producenta, a potem - jeśli to będzie możliwe - wykończenie skurczybyka. Waza zagaduje Hardego - prosi o kilka minut rozmowy z więźniem. Tomasz z uśmiechem stwierdza, że nie będzie katował na śmierć kogoś za sprzedawanie tabletek. Nie strzela się w łeb detaliście, więc Maksymilian ma drogę wolną.
Te kilka minut rozmowy to mega porażka Wazy. Diler okłamuje go w sprawie tego, jak widzi sytuację (a widzi tak: Maks wsypał go Hardemu). Maks daje swoją srebrną zippo dilerowi i łyka ściemę, że między nim a dilerem jest wszystko spoko.
Gówno, nic nie jest spoko, ale na razie Maks jeszcze nie wie, z jakimi konsekwencjami będzie się wiązało oddanie swojej ulubionej, stylizowanej zapalniczki.
Na koniec, kiedy grupa rozjeżdża się do swoich domów, na Maksa czeka karteczka na drzwiach. Kamila zostawia "ciepłą" wiadomość odnośnie olania spotkania.






