niedziela, 19 kwietnia 2015

#06: Rozmowy

- Mamy problem. Ktoś chce usunąć nas z rynku i zająć nasze miejsce - twarz Kopczyńskiego nie wyrażała żadnych emocji. Znikła gdzieś jowialność i przyjacielski uśmiech. Pozostał zimnokrwisty, bezwzględny biznesmen.
-Szefie, myślisz, że to Ślązacy? - powiedział Jacek, jeden ze starszych mechaników - Adrian i Piotr chyba właśnie do nich jechali. Mówili coś o Gliwicach.
- Chuj tam Ślązacy. Mówię o Wiarusie. Dam sobie rękę uciąć, że to on załatwił Alka i przejął nasz towar. Też pewnie on podkupił chłopaków - dodał Paweł spokojnym głosem.
- Wiarus? Serio? Robimy z nim przecież interesy - rzuciła Ewka.
- Już nie. Nie mam dowodów, ale wiem kto je może zdobyć. Musimy umówić się na spotkanie z Wazą, Semańską i Plankiem. Jacek, umów nas na jutro wieczór, tylko tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Zwłaszcza Wrakowisko, a tym bardziej Łukasz.

Świat budził się ponownie szarością. Barbara i Lisa spotkały się na kopcu, żeby pogadać i wypić piwo. Kilkadziesiąt metrów dalej budziła się grupa nędznie wyglądających postaci. Ćpuny - głównie nastolatki i ci, którzy przegrali już wszystko - kręciły się po okolicy niczym lunatycy albo zombie. Drżące z zimna, półprzytomne postacie wyglądały żałośnie. Lidka wspomniała "stare" czasy, kiedy nie było jeszcze niemożliwium. Teraz coraz więcej ludzi decyduje się na ucieczkę, a tym samym na powolną śmierć.
Chwilę potem Semańska jedzie do Kosmy, gdzie powoli dochodzi do siebie Maks. Wczorajsza bójka okazała się być poważniejsza, niż na to wyglądało - upadając, Waza rozbił sobie głowę, co skończyło się na masie krwi i łagodnym wstrząsie mózgu. Jak zwykle - więcej szczęścia, niż rozumu. Cała trójka zaczyna planować dalsze kroki - Maks wtrąca kilka zdań do Karoliny (którą Kosma wysłał do siebie jeszcze poprzedniego dnia). Plank i Semańska żartują na temat przejęcia funkcji przez wspomagający mózg, po czym krótko podsumowują posiadane informacje - na ten moment jedyną opcją jest przyciśnięcie Brzeskiej. Pakują się do sedana Barbary i jadą szukać Ewy.

Klasyka nie umiera. Fuck yeah!
Ta mieszka na południowych Bronowicach, w Enklawie - niewielkim, mocno ocieplonym budynku, zamieszkałym przez blisko setkę osób. Enklawa jest świetnie zorganizowana - pokryli cały dach (i dachy sąsiednich budynków) kolektorami, mają zapasowe zasilanie, bieżącą wodę i kanalizację. Organizują własną ochronę, otworzyli też bar mleczny - i to właśnie tam grupa odnajduje Brzeską.
Wejście do baru wygląda jak wejście do saloonu - wszyscy przerywają rozmowy i patrzą na intruzów, którzy wkroczyli na ich teren. Szczęśliwie, ludzie kojarzą bohaterów i po sekundzie wracają do jedzenie i gadania. Kosma i Maks (Semańska czeka "na nasłuchu" w aucie) zauważają Ewę i przysiadają się do niej.
Kolejne kilka minut to ostra dyskusja. Waza zaczyna od wzmianki na temat romansu Ewki z Alkiem, co mocno wkurwia tę pierwszą. Pod płaszczykiem agresji bohaterowie dostrzegają jednak strach - lęk przed ujawnieniem tematu, co na pewno odbiłoby się na reputacji Brzeskiej jako uczciwej i lojalnej babki. Ostatecznie, kiedy chłopaki zaczynają głośno mówić na temat prochów, Ewa ustawia spotkanie na starym boisku, ale głośno puszcza im zjebkę i każe spierdalać. Przy wyjściu jeden koks łapie Maksa za kołnierz i rozkazuje, żeby nigdy się tu nie pokazywali - Enklawa to miejsce, gdzie nie ma miejsca na prochy.

Stare boisko było spoko miejscówą przed wojną. Otoczone wysokim murem, z zadaszonymi trybunami - w sam raz na turniej amatorów, piknik albo koncert. Do teraz zachowały się fragmenty muru, jedna z trybun z wyrwaną większością krzeseł i zarośnięta, zachwaszczona murawa. Tutaj trwa dalszy ciąg rozmowy z Brzeską - która nie jest już takim chojrakiem, jak w barze mlecznym. Na początek prosi, żeby bohaterowie się tu nie kręcili i nie mówili cokolwiek na temat prochów. Kosma już jest kojarzony jako człowiek, który robi auta dilerom, a Maks ma od lat szemraną reputację.
Brzeska zdradza, że w nocy kiedy zginął, Alek miał odebrać z Wrakowiska naprawdę dużą partię narkotyków. Praktycznie cały towar zniknął - tylko resztki zostawiono na pożarcie dla Hardego. Nie ma pojęcia kto jest odpowiedzialny za śmierć Skromnego, ale jest pewna, że po stronie Wrakowiska o całej sprawie wiedziały tylko dwie osoby (a przynajmniej z tyloma Opolska robiła biznes) - Borys i Karol, dwaj ochroniarze podkupieni przez Kopczyńskiego.
Ewka wyciąga od grupy szczegóły ich "wygnania". Opowiada trochę o Łukaszu i planowanej wyprawie w okolice Poznania. Jej zdaniem cała impreza to genialny pomysł - jeśli promieniowanie faktycznie nie jest już groźne, to będzie miejsce pełne działającej, zaawansowanej technologii. Warsztat mógłby ściągnąć praktycznie wszystko, co jest potrzebne - od części po elementy linii montażowej. Do tego trzeba jednak odpowiedniego, niezawodnego transportu, dobrego rozeznania w terenie, zapasów, itd. Wiarus jej zdaniem jest odpowiednim człowiekiem do tej roboty.
Na koniec Semańska prosi by Ewka dała znać grupie jeśli dowie się czegoś o Alku - ta odpowiada, że to zależy od tego co to będą za informacje. Ekipa pakuje się do auta i jedzie na Opolską.

Droga do warsztatu przebiega bez problemu - standardowo, grupa przekrzykuje się, każdy stara przeforsować pomysły odnośnie dalszych ruchów. Wychodząc z zakrętu Barbara dostrzega kątem oka jakiegoś naprutego kolesia, idącego środkiem ulicy. Omija go, po czym z piskiem opon zatrzymuje auto na poboczu. Wybiega z samochodu i trochę szarpie tego gościa - ten nic nie kojarzy, jest na niemożliwium. Kiedy wraca do samochodu zaczyna wykład - pokazuje Wazie ćpuna krzycząc, że tak działają prochy, nad których dystrybucją Maks się zastanawiał.
Rozpętuje się piekło.
Grupa zaczyna się przekonywać i przekrzykiwać. Kosma forsuje pomysł usuwania efektów ubocznych i sprzedaży "ulepszonego" produktu. Maks chce handlować niezależnie od tego czy będzie to v1 czy v2. Semańska nie chce o tym słyszeć. Chłopakom udaje się przekonać Barbarę do pomysłu Planka. Stawia dwa warunki. Po pierwsze, nic nie sprzedadzą, zanim towar nie stanie się tak nieszkodliwy jak fajki albo piwo. Po drugie, testować to gówno będą mogli wyłącznie na Barbarze.
Kawał ciężarówki.
Warsztat przy Opolskiej zaczyna pracę nad jakąś olbrzymią maszyną budowlaną. Główna platforma jest pusta, ale bez wątpienia zostanie tam zamontowany ciężki sprzęt. Czyżby umowa między Wrakowiskiem a Opolską weszła w fazę realizacji?

Kopczyński jest mile zaskoczony widokiem bohaterów. Obie strony odkrywają wszystkie karty (tak przynajmniej się wszystkim wydaje). Bohaterowie opowiadają całą swą historię - problemy z gazem bojowym, śledztwo w sprawie morderstwa Alka, późniejsze kłopoty z Łukaszem i szczegóły dotyczące "sądu", który skończył się wygnaniem. Mówią o swoich planach mając nadzieję, że Kopczyński da im broń, z której będą mogli wystrzelić. Niestety, Paweł wie jedynie, gdzie szukać pocisków. Potwierdza, że we Wrakowisku mieli swoich ludzi. Potwierdza, że Alek miał przejąć olbrzymi transport niemożliwium. Potwierdza, że nie ufa Łukaszowi i chce jego śmierci lub wygnania z Krakowa. Oferuje swoją pomoc, wspominając jedynie w kilku słowach o tym, by bohaterowie nie dorzucali do ognia wspólnych interesów z Królem (a co oczywiście przekłada się w praktyce na trzymaniu Hardego na smyczy). Radzi by grupa spróbowała dotrzeć do dilerów, którzy rozprowadzili jego towar po Krakowie. Wiedząc (i mając dowód w postaci świadka) kto im sprzedał tabletki będą mogli udowodnić, że Łukasz zabił Alka. To samo wystarczy by wyrwać chwasta.
W rozmowie na początku pada nazwisko Tomasza Króla - choć jest zawiedziony wygnaniem z Wrakowiska, wciąż jest zainteresowany współpracą z bohaterami. Spotkanie ma zostać umówione lada dzień.

Kolejny dzień to jeden wielki objazd Krakowa. Maks uruchamia wszystkie swoje kontakty. Przepytuje, przekupuje i zastrasza. Łasi się i rzuca kurwami. Oddaje cenne błyskotki. Obiecuje złote góry. I odnosi zajebisty sukces. Kiedy zapada zmierzch, grupa zasiada w kuchni pani Krysi. Przy herbacie z miodem i ciasteczkach opowiada o partii towaru sprzedanej przez Damiana Wójcika - praktycznie prawej ręki Wiarusa. Z jej zeznaniami grupa nie będzie miała absolutnie żadnego problemu z udowodnieniem winy.
Na koniec pozostała jeszcze jedna sprawa - Borys. Sawicka chce się upewnić, że doda swoje kiedy Łukasz będzie już szedł na dno. Ekipa składa mu wizytę w stróżowce. Po kilku minutach przekonywania i gróźb powstaje porozumienie: jeśli Wiarus będzie stał na krawędzi, zeznania Borysa dadzą mu solidnego kopa. Ochroniarz chce tylko jednego - zachować pracę.

Kiedy wszystko wydaje się dograne i bohaterowie są już w swoich domach, Ewka Brzeska wpada z krzykiem do mieszkania Semańskiej. Wrzeszczy o tym, że ktoś godzinę temu ukradł z Opolskiej ciężarówkę - nie wie kto i w jakim celu, ale podejrzewa Łukasza. Pewnie skończy się na świństwie i oskarżeniu, a jako dowód posłuży "porzucone" auto. Barbara nie zastanawiając się wsiada do auta i jedzie do Hardego...
W między czasie Tomasz wraca z Alwerni. Jest ciemna noc, sypie mokrym śniegiem, paskudnie wieje. Widoczność prawie zerowa, dlatego wlecze się wyjątkowo powoli. Monotonny ruch wycieraczek usypia czujność Hardego. Ciężarówka uderza w bok jego auta, rzucając nim na kilka metrów. Kiedy Hardy odzyskuje orientację, dostrzega potężne reflektory skierowane wprost na jego auto. Próbuje uruchomić silnik, ale jest zbyt późno...
Tak świeci śmierć!

niedziela, 12 kwietnia 2015

#05: Bójka

To był idealny dzień. Kolacja, impreza, potem łóżko. Wyczerpany, ale szczęśliwy Maksymilian leżał na wielkim, hotelowym łóżku, wpatrując się w przymocowane do sufitu lustro. Przytulona do niego dziewczyna nieśmiało jeździła palcem po jego chudej klatce. Paulina Wawrzycka - modelka, lat 18, idealna figura, burza blond włosów. Uległa jak plastelina. Waza był daleki od przyznania, że to miłość, ale zależało mu na niej. To mogło być coś większego.
- Maks, muszę ci coś powiedzieć - powiedziała, nieśmiało przygryzając wargę.
- No, co tam? - burknął pewny siebie Waza.
- Jestem w ciąży - dopowiedziała.
- Ale jak? Na pewno? - wyjąkał z siebie chłopak.
- Tak, na sto procent. Początek trzeciego miesiąca - dodała Paula.
Świat Maksymiliana Wazy, lat 17, właśnie się rozpadł. Zanim zdążył zastanowić się nad swoimi słowami, rzucił:
- Musisz usunąć ciążę. Nie chcę wychowywać jakiegoś bachora. Jestem zbyt młody.
Dwa dni później policja wyłowiła z Wisły ciało osiemnastoletniej dziewczyny, która zrozpaczona rzuciła się z mostu. Media roztrząsały historię przez długie dni. Tuż obok kamer cierpiał samotnie jej ojciec, Józef.

To nie był romans z happy endem.
Wraz z wygnaniem z Wrakowiska z bohaterów ulatuje większość pary.
Semańska rusza wcześniejszym tropem. Kombinuje, jak wyciągnąć od ludzi Kopczyńskiego jak wyglądały ich interesy i czemu w ogóle Alek pojawił się we Wrakowisku w tę feralną noc. Wszystko było tak dobrze dograne, że takie coś nie miało się prawa zdarzyć! Albo był to niesamowity wypadek… albo ktoś zorganizował to tak, by Alek został nakryty. Na swój cel Barbara bierze Ewę Brzeską – dziewczynę, która odbierała prochy z Alkiem. Ewka ma opinię ostrej babki. Farbuje włosy na fioletowo, rzuca kurwami i chujami jak chłop, pali i pije tyle, co inni, a na dodatek jest zajebistym mechanikiem. Jest też bardzo lojalna względem swoich – no i to wychodzi, kiedy Semańska próbuje wydobyć z niej prawdę. Barbara jedzie na emocjach, mówi o Karolinie, o tym, że koniecznie trzeba się dowiedzieć, kto załatwił Skromnego, ale Brzeska każe jej spieprzać. Prowokuje bójkę – Semańska zachowuje jednak zimną krew.
Kosma stara się olać Wrakowisko i zacząć nowy rozdział. Niestety, bez wsparcia firmy nie ma szansy na normalnych klientów – w końcu przez te kilka dni jedyne, co udaje mu się zorganizować, to przerobienie bryk ludzi cieszących się słabą reputacją. Do Wrakowiska dociera plotka, że Plank zabrał się za przerabianie aut dla dilerów narkotyków.
Maks łączy przyjemność z pracą. Uderza do Karoliny – ta po kilku piwach zwierza mu się, że ktoś zostawił jej plecak pełen fajek, wódy, lekarstw i talonów na paliwo z dopiskiem „To za ostatnią robotę Alka – był spoko kumpel”. Oboje starają się przekonać nawzajem – dziewczyna do tego, by Waza pomógł dorwać zabójcę; Maks stara się uświadomić Karoli, że Łukasz jest skurwysynem i trzeba koniecznie zepsuć mu reputację. Ponoszą porażkę, choć Maksowi udaje się uświadomić Karolinie, że Wiarus jest podejrzanym typem i na pewno nie załatwił ekipie wylotu bo tak kazało mu sumienie. Waza stara się jeszcze dowiedzieć co stało się z Kamilą. Szybkie śledztwo kończy się sukcesem – przyjechał po nią jakiś koleś z Katowic. Po godzinnej rozmowie spakowała się i wyjechała. Nie wyglądała na pobitą albo zastraszoną, ale wyraźnie się im spieszyło.
Dalsze godziny to jedno, długie pasmo rozmów i kłótni. Waza strzela pomysłami jak z karabinu maszynowego. Że można zabić Łukasza. Że można zepsuć mu renomę. Że trzeba jechać na Śląsk po Kamilę. Że trzeba znaleźć ojca Józefa. Że Beata i Alicja powinny pożałować tego, co zrobiły. To ostatnie w połączeniu z kilkoma kurwami sprawia, że Semańska zaczyna się szarpać z Maksem. Kończy się siniakami i zwichniętą kostką (umiarkowana konsekwencja: Kulejący). Grupa rozchodzi się w różne strony.
Semańska spotyka zapłakaną Karolinę – ktoś zaatakował ją kilka minut wcześniej. Dwóch typów najpierw ją podcięło, potem założyło na głowę foliową torbę i zaczęło dusić. Kilka razy uderzyli ją po brzuchu, potem zostawili, grożąc, że jeśli nie odpuści sprawy z Alkiem, stanie się coś gorszego. Karolina jako tako kojarzy głosy tych typów – jeden mówi jak rasowy pijak, drugi z lekka zaciąga po Śląsku.

Worki wielofunkcyjne - w sam raz do śmieci albo do duszenia.
Dalszy ciąg wieczoru to kolejne plany. Najpierw Kosmy z Maksem, potem całej trójki z cichą obecnością Karoliny, którą Semańska dokuje u Planka. Bohaterowie dochodzą do wniosku, że trzeba zająć się sprawą tej dziewczyny, odnaleźć ojca Józefa (który ponoć urlopuje się gdzieś w Alwerni) i we wszystko wmieszać Hardego.
Ten ostatni ma dla grupy prawdziwą bombę. Ładunek C4 znajdował się pod maską auta, które dostał Waza. Tomasz przypomina sobie (zresztą reszta też), że Wiarus cały czas trzymał rękę w kieszeni, kiedy rozgrywał się sąd nad bohaterami. Stał tak, że gdyby ktoś odpalił ładunek, zebraliby wszyscy, ale nie on. Hardy dogaduje z Semańską dalsze plany – oczywiście przy wódeczce. Obiecuje pomóc zarówno w złapaniu typów, które pobiły Karolę i w odnalezieniu ojca Józefa. To ostatnie ma zresztą załatwić sam – Łukaszowi może chodzić o to, żeby grupa pojawiła się gdzieś w okolicy.
Hardy nie bez powodu jest świetnym śledczym. Udaje mu się zdobyć ważne informacje – Kopczyński zwolnił ze swojego warsztatu dwóch typów, którzy pasują do opisu skurwieli, którzy dusili Karolę. Grupa jedzie na Bronowice, gdzie Adrian i Piotrek czekają na transport (zapewne na Śląsk). Wszyscy rzecz jasna są pod bronią. Po kilku minutach kłótni ludzie Kopczyńskiego przyznają się do pobicia – mówią, że Alek handlował prochami i poszedł na Wrakowisko by odebrać paczkę. Karolina może położyć cały interes. Niestety, Paweł nie docenił ich „inicjatywy” i wywalił obu na zbity pysk. Adrian sprzedaje grupie jeszcze jedną plotkę – Ewka miała romans z Alkiem. Skromny zastanawiał się nad zostawieniem Karoliny. Pewnie dlatego Brzeska była tak niechętna do współpracy.
Maks pokazuje na koniec jakim jest bucem. Stara się pobić obu za to co zrobili, ale oni nie mają zamiaru dać sobie wpierdolić. Po krótkiej bójce Adrian ląduje na glebie, ale Piotrek nie jest taki cienki. Obala Wazę na ziemię i sprzedaje mu kilka prostych – sprawa kończy się bardzo poważnie (ciężka konsekwencja: Wstrząs mózgu). Nieprzytomnego Maksa zabiera Kosma. Czeka go długa rekonwalescencja.