- Mamy problem. Ktoś chce usunąć nas z rynku i zająć nasze miejsce - twarz Kopczyńskiego nie wyrażała żadnych emocji. Znikła gdzieś jowialność i przyjacielski uśmiech. Pozostał zimnokrwisty, bezwzględny biznesmen.
-Szefie, myślisz, że to Ślązacy? - powiedział Jacek, jeden ze starszych mechaników - Adrian i Piotr chyba właśnie do nich jechali. Mówili coś o Gliwicach.
- Chuj tam Ślązacy. Mówię o Wiarusie. Dam sobie rękę uciąć, że to on załatwił Alka i przejął nasz towar. Też pewnie on podkupił chłopaków - dodał Paweł spokojnym głosem.
- Wiarus? Serio? Robimy z nim przecież interesy - rzuciła Ewka.
- Już nie. Nie mam dowodów, ale wiem kto je może zdobyć. Musimy umówić się na spotkanie z Wazą, Semańską i Plankiem. Jacek, umów nas na jutro wieczór, tylko tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Zwłaszcza Wrakowisko, a tym bardziej Łukasz.
-Szefie, myślisz, że to Ślązacy? - powiedział Jacek, jeden ze starszych mechaników - Adrian i Piotr chyba właśnie do nich jechali. Mówili coś o Gliwicach.
- Chuj tam Ślązacy. Mówię o Wiarusie. Dam sobie rękę uciąć, że to on załatwił Alka i przejął nasz towar. Też pewnie on podkupił chłopaków - dodał Paweł spokojnym głosem.
- Wiarus? Serio? Robimy z nim przecież interesy - rzuciła Ewka.
- Już nie. Nie mam dowodów, ale wiem kto je może zdobyć. Musimy umówić się na spotkanie z Wazą, Semańską i Plankiem. Jacek, umów nas na jutro wieczór, tylko tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Zwłaszcza Wrakowisko, a tym bardziej Łukasz.
Świat budził się ponownie szarością. Barbara i Lisa spotkały się na kopcu, żeby pogadać i wypić piwo. Kilkadziesiąt metrów dalej budziła się grupa nędznie wyglądających postaci. Ćpuny - głównie nastolatki i ci, którzy przegrali już wszystko - kręciły się po okolicy niczym lunatycy albo zombie. Drżące z zimna, półprzytomne postacie wyglądały żałośnie. Lidka wspomniała "stare" czasy, kiedy nie było jeszcze niemożliwium. Teraz coraz więcej ludzi decyduje się na ucieczkę, a tym samym na powolną śmierć.
Chwilę potem Semańska jedzie do Kosmy, gdzie powoli dochodzi do siebie Maks. Wczorajsza bójka okazała się być poważniejsza, niż na to wyglądało - upadając, Waza rozbił sobie głowę, co skończyło się na masie krwi i łagodnym wstrząsie mózgu. Jak zwykle - więcej szczęścia, niż rozumu. Cała trójka zaczyna planować dalsze kroki - Maks wtrąca kilka zdań do Karoliny (którą Kosma wysłał do siebie jeszcze poprzedniego dnia). Plank i Semańska żartują na temat przejęcia funkcji przez wspomagający mózg, po czym krótko podsumowują posiadane informacje - na ten moment jedyną opcją jest przyciśnięcie Brzeskiej. Pakują się do sedana Barbary i jadą szukać Ewy.
Ta mieszka na południowych Bronowicach, w Enklawie - niewielkim, mocno ocieplonym budynku, zamieszkałym przez blisko setkę osób. Enklawa jest świetnie zorganizowana - pokryli cały dach (i dachy sąsiednich budynków) kolektorami, mają zapasowe zasilanie, bieżącą wodę i kanalizację. Organizują własną ochronę, otworzyli też bar mleczny - i to właśnie tam grupa odnajduje Brzeską.
![]() |
| Klasyka nie umiera. Fuck yeah! |
Wejście do baru wygląda jak wejście do saloonu - wszyscy przerywają rozmowy i patrzą na intruzów, którzy wkroczyli na ich teren. Szczęśliwie, ludzie kojarzą bohaterów i po sekundzie wracają do jedzenie i gadania. Kosma i Maks (Semańska czeka "na nasłuchu" w aucie) zauważają Ewę i przysiadają się do niej.
Kolejne kilka minut to ostra dyskusja. Waza zaczyna od wzmianki na temat romansu Ewki z Alkiem, co mocno wkurwia tę pierwszą. Pod płaszczykiem agresji bohaterowie dostrzegają jednak strach - lęk przed ujawnieniem tematu, co na pewno odbiłoby się na reputacji Brzeskiej jako uczciwej i lojalnej babki. Ostatecznie, kiedy chłopaki zaczynają głośno mówić na temat prochów, Ewa ustawia spotkanie na starym boisku, ale głośno puszcza im zjebkę i każe spierdalać. Przy wyjściu jeden koks łapie Maksa za kołnierz i rozkazuje, żeby nigdy się tu nie pokazywali - Enklawa to miejsce, gdzie nie ma miejsca na prochy.
Stare boisko było spoko miejscówą przed wojną. Otoczone wysokim murem, z zadaszonymi trybunami - w sam raz na turniej amatorów, piknik albo koncert. Do teraz zachowały się fragmenty muru, jedna z trybun z wyrwaną większością krzeseł i zarośnięta, zachwaszczona murawa. Tutaj trwa dalszy ciąg rozmowy z Brzeską - która nie jest już takim chojrakiem, jak w barze mlecznym. Na początek prosi, żeby bohaterowie się tu nie kręcili i nie mówili cokolwiek na temat prochów. Kosma już jest kojarzony jako człowiek, który robi auta dilerom, a Maks ma od lat szemraną reputację.
Brzeska zdradza, że w nocy kiedy zginął, Alek miał odebrać z Wrakowiska naprawdę dużą partię narkotyków. Praktycznie cały towar zniknął - tylko resztki zostawiono na pożarcie dla Hardego. Nie ma pojęcia kto jest odpowiedzialny za śmierć Skromnego, ale jest pewna, że po stronie Wrakowiska o całej sprawie wiedziały tylko dwie osoby (a przynajmniej z tyloma Opolska robiła biznes) - Borys i Karol, dwaj ochroniarze podkupieni przez Kopczyńskiego.
Ewka wyciąga od grupy szczegóły ich "wygnania". Opowiada trochę o Łukaszu i planowanej wyprawie w okolice Poznania. Jej zdaniem cała impreza to genialny pomysł - jeśli promieniowanie faktycznie nie jest już groźne, to będzie miejsce pełne działającej, zaawansowanej technologii. Warsztat mógłby ściągnąć praktycznie wszystko, co jest potrzebne - od części po elementy linii montażowej. Do tego trzeba jednak odpowiedniego, niezawodnego transportu, dobrego rozeznania w terenie, zapasów, itd. Wiarus jej zdaniem jest odpowiednim człowiekiem do tej roboty.
Na koniec Semańska prosi by Ewka dała znać grupie jeśli dowie się czegoś o Alku - ta odpowiada, że to zależy od tego co to będą za informacje. Ekipa pakuje się do auta i jedzie na Opolską.
Droga do warsztatu przebiega bez problemu - standardowo, grupa przekrzykuje się, każdy stara przeforsować pomysły odnośnie dalszych ruchów. Wychodząc z zakrętu Barbara dostrzega kątem oka jakiegoś naprutego kolesia, idącego środkiem ulicy. Omija go, po czym z piskiem opon zatrzymuje auto na poboczu. Wybiega z samochodu i trochę szarpie tego gościa - ten nic nie kojarzy, jest na niemożliwium. Kiedy wraca do samochodu zaczyna wykład - pokazuje Wazie ćpuna krzycząc, że tak działają prochy, nad których dystrybucją Maks się zastanawiał.
Rozpętuje się piekło.
Grupa zaczyna się przekonywać i przekrzykiwać. Kosma forsuje pomysł usuwania efektów ubocznych i sprzedaży "ulepszonego" produktu. Maks chce handlować niezależnie od tego czy będzie to v1 czy v2. Semańska nie chce o tym słyszeć. Chłopakom udaje się przekonać Barbarę do pomysłu Planka. Stawia dwa warunki. Po pierwsze, nic nie sprzedadzą, zanim towar nie stanie się tak nieszkodliwy jak fajki albo piwo. Po drugie, testować to gówno będą mogli wyłącznie na Barbarze.
Warsztat przy Opolskiej zaczyna pracę nad jakąś olbrzymią maszyną budowlaną. Główna platforma jest pusta, ale bez wątpienia zostanie tam zamontowany ciężki sprzęt. Czyżby umowa między Wrakowiskiem a Opolską weszła w fazę realizacji?
Kopczyński jest mile zaskoczony widokiem bohaterów. Obie strony odkrywają wszystkie karty (tak przynajmniej się wszystkim wydaje). Bohaterowie opowiadają całą swą historię - problemy z gazem bojowym, śledztwo w sprawie morderstwa Alka, późniejsze kłopoty z Łukaszem i szczegóły dotyczące "sądu", który skończył się wygnaniem. Mówią o swoich planach mając nadzieję, że Kopczyński da im broń, z której będą mogli wystrzelić. Niestety, Paweł wie jedynie, gdzie szukać pocisków. Potwierdza, że we Wrakowisku mieli swoich ludzi. Potwierdza, że Alek miał przejąć olbrzymi transport niemożliwium. Potwierdza, że nie ufa Łukaszowi i chce jego śmierci lub wygnania z Krakowa. Oferuje swoją pomoc, wspominając jedynie w kilku słowach o tym, by bohaterowie nie dorzucali do ognia wspólnych interesów z Królem (a co oczywiście przekłada się w praktyce na trzymaniu Hardego na smyczy). Radzi by grupa spróbowała dotrzeć do dilerów, którzy rozprowadzili jego towar po Krakowie. Wiedząc (i mając dowód w postaci świadka) kto im sprzedał tabletki będą mogli udowodnić, że Łukasz zabił Alka. To samo wystarczy by wyrwać chwasta.
W rozmowie na początku pada nazwisko Tomasza Króla - choć jest zawiedziony wygnaniem z Wrakowiska, wciąż jest zainteresowany współpracą z bohaterami. Spotkanie ma zostać umówione lada dzień.
Kolejny dzień to jeden wielki objazd Krakowa. Maks uruchamia wszystkie swoje kontakty. Przepytuje, przekupuje i zastrasza. Łasi się i rzuca kurwami. Oddaje cenne błyskotki. Obiecuje złote góry. I odnosi zajebisty sukces. Kiedy zapada zmierzch, grupa zasiada w kuchni pani Krysi. Przy herbacie z miodem i ciasteczkach opowiada o partii towaru sprzedanej przez Damiana Wójcika - praktycznie prawej ręki Wiarusa. Z jej zeznaniami grupa nie będzie miała absolutnie żadnego problemu z udowodnieniem winy.
Na koniec pozostała jeszcze jedna sprawa - Borys. Sawicka chce się upewnić, że doda swoje kiedy Łukasz będzie już szedł na dno. Ekipa składa mu wizytę w stróżowce. Po kilku minutach przekonywania i gróźb powstaje porozumienie: jeśli Wiarus będzie stał na krawędzi, zeznania Borysa dadzą mu solidnego kopa. Ochroniarz chce tylko jednego - zachować pracę.
Kiedy wszystko wydaje się dograne i bohaterowie są już w swoich domach, Ewka Brzeska wpada z krzykiem do mieszkania Semańskiej. Wrzeszczy o tym, że ktoś godzinę temu ukradł z Opolskiej ciężarówkę - nie wie kto i w jakim celu, ale podejrzewa Łukasza. Pewnie skończy się na świństwie i oskarżeniu, a jako dowód posłuży "porzucone" auto. Barbara nie zastanawiając się wsiada do auta i jedzie do Hardego...
W między czasie Tomasz wraca z Alwerni. Jest ciemna noc, sypie mokrym śniegiem, paskudnie wieje. Widoczność prawie zerowa, dlatego wlecze się wyjątkowo powoli. Monotonny ruch wycieraczek usypia czujność Hardego. Ciężarówka uderza w bok jego auta, rzucając nim na kilka metrów. Kiedy Hardy odzyskuje orientację, dostrzega potężne reflektory skierowane wprost na jego auto. Próbuje uruchomić silnik, ale jest zbyt późno...
Rozpętuje się piekło.
Grupa zaczyna się przekonywać i przekrzykiwać. Kosma forsuje pomysł usuwania efektów ubocznych i sprzedaży "ulepszonego" produktu. Maks chce handlować niezależnie od tego czy będzie to v1 czy v2. Semańska nie chce o tym słyszeć. Chłopakom udaje się przekonać Barbarę do pomysłu Planka. Stawia dwa warunki. Po pierwsze, nic nie sprzedadzą, zanim towar nie stanie się tak nieszkodliwy jak fajki albo piwo. Po drugie, testować to gówno będą mogli wyłącznie na Barbarze.
![]() |
| Kawał ciężarówki. |
Kopczyński jest mile zaskoczony widokiem bohaterów. Obie strony odkrywają wszystkie karty (tak przynajmniej się wszystkim wydaje). Bohaterowie opowiadają całą swą historię - problemy z gazem bojowym, śledztwo w sprawie morderstwa Alka, późniejsze kłopoty z Łukaszem i szczegóły dotyczące "sądu", który skończył się wygnaniem. Mówią o swoich planach mając nadzieję, że Kopczyński da im broń, z której będą mogli wystrzelić. Niestety, Paweł wie jedynie, gdzie szukać pocisków. Potwierdza, że we Wrakowisku mieli swoich ludzi. Potwierdza, że Alek miał przejąć olbrzymi transport niemożliwium. Potwierdza, że nie ufa Łukaszowi i chce jego śmierci lub wygnania z Krakowa. Oferuje swoją pomoc, wspominając jedynie w kilku słowach o tym, by bohaterowie nie dorzucali do ognia wspólnych interesów z Królem (a co oczywiście przekłada się w praktyce na trzymaniu Hardego na smyczy). Radzi by grupa spróbowała dotrzeć do dilerów, którzy rozprowadzili jego towar po Krakowie. Wiedząc (i mając dowód w postaci świadka) kto im sprzedał tabletki będą mogli udowodnić, że Łukasz zabił Alka. To samo wystarczy by wyrwać chwasta.
W rozmowie na początku pada nazwisko Tomasza Króla - choć jest zawiedziony wygnaniem z Wrakowiska, wciąż jest zainteresowany współpracą z bohaterami. Spotkanie ma zostać umówione lada dzień.
Kolejny dzień to jeden wielki objazd Krakowa. Maks uruchamia wszystkie swoje kontakty. Przepytuje, przekupuje i zastrasza. Łasi się i rzuca kurwami. Oddaje cenne błyskotki. Obiecuje złote góry. I odnosi zajebisty sukces. Kiedy zapada zmierzch, grupa zasiada w kuchni pani Krysi. Przy herbacie z miodem i ciasteczkach opowiada o partii towaru sprzedanej przez Damiana Wójcika - praktycznie prawej ręki Wiarusa. Z jej zeznaniami grupa nie będzie miała absolutnie żadnego problemu z udowodnieniem winy.
Na koniec pozostała jeszcze jedna sprawa - Borys. Sawicka chce się upewnić, że doda swoje kiedy Łukasz będzie już szedł na dno. Ekipa składa mu wizytę w stróżowce. Po kilku minutach przekonywania i gróźb powstaje porozumienie: jeśli Wiarus będzie stał na krawędzi, zeznania Borysa dadzą mu solidnego kopa. Ochroniarz chce tylko jednego - zachować pracę.
Kiedy wszystko wydaje się dograne i bohaterowie są już w swoich domach, Ewka Brzeska wpada z krzykiem do mieszkania Semańskiej. Wrzeszczy o tym, że ktoś godzinę temu ukradł z Opolskiej ciężarówkę - nie wie kto i w jakim celu, ale podejrzewa Łukasza. Pewnie skończy się na świństwie i oskarżeniu, a jako dowód posłuży "porzucone" auto. Barbara nie zastanawiając się wsiada do auta i jedzie do Hardego...
W między czasie Tomasz wraca z Alwerni. Jest ciemna noc, sypie mokrym śniegiem, paskudnie wieje. Widoczność prawie zerowa, dlatego wlecze się wyjątkowo powoli. Monotonny ruch wycieraczek usypia czujność Hardego. Ciężarówka uderza w bok jego auta, rzucając nim na kilka metrów. Kiedy Hardy odzyskuje orientację, dostrzega potężne reflektory skierowane wprost na jego auto. Próbuje uruchomić silnik, ale jest zbyt późno...
![]() |
| Tak świeci śmierć! |



