niedziela, 1 marca 2015

#04: Wyrok

- Wszystko idzie zgodnie z planem - ton głosu Łukasza nie pozostawiał cienia wątpliwości, że wie co mówi - Prowokacja się udała. Wrakowisko rzuciło się do gardła Kopczyńskiemu. Jak tylko zrobią pierwszy ruch, Król zrobi z nimi porządek. Ale to za jakiś czas. Trzeba ich jeszcze wycisnąć do końca. I wyrównać rachunki.
To mówiąc Łukasz odłożył mikrofon radia i wyłączył je, po czym schował do skrytki. Zszedł z dachu na klatkę, gdzie czekał już na niego ochroniarz. Razem przeszli do jednego z opuszczonych mieszkań. Przy rozbitym oknie stał młody chłopak. Wyglądał, jakby przejechała go ciężarówka - ewidentnie ktoś go niedawno ciężko pobił.
- Młody, więc mówisz, że dostałeś to od Wazy? - powiedział Łukasz obracając w dłoni srebrną, grawerowaną zippo.
- Tak, żeby między nami wszystko było okej - odpowiedział tamten.
- Świetnie. Idealnie - rzucił Łukasz i wpakował Młodemu kulkę w czoło.

Skacowanego Maksa budzi rankiem Kamila. Jest wystraszona, pobudzona, chce jak najszybciej powiedzieć mu to, co ma do powiedzenia i się zwinąć. Opowiada o tym, że rankiem przyszedł do niej Młody mówiąc, że ma sprawę do Wazy. Znalazł jakiś magazyn Niemożliwium i chciałby, żeby razem go obrobili i potem rozprowadzili towar, ale nie ufa reszcie grupy. Czeka przy Rumowisku Mogilskim do południa - potem się zwinie i poszuka lepszego partnera do biznesu. Maks słucha co trzecie słowa. Nalewa jej i sobie drinka, zaczyna się przymilać. Kamila jest jednak zbyt wystraszona - mówi tylko, żeby zrobił to, co chce, odpowiada wymijająco na resztę pytań Maksa i się zwija. Rzekomo do roboty.

Lekko najebany Maks leci do Kosmy. Razem kombinują czy jechać na spotkanie, w jakim składzie i co mówić. Kosma pakuje do bagażnika masę złomu, który ma im rzekomo pomóc. Ostatecznie decydują się skonsultować z Barbarą, ale tutaj... Całują jedynie klamkę. Semańskiej nie ma, rano gdzieś pojechała. Chłopaki nie mają wyboru. Załatwiają sobie krótkofalówki i jadą na Mogilskie.

Kosma zostaje nieco z tyłu, ma iść od północy. W tym czasie Maks podjeżdża od ruin Rynku. Mija alejkę, w której stoi niesamowita fura - widać, że ktoś ją niedawno zostawił. Tym kimś okazuje się być Łukasz - przeprasza za oszustwo mówiąc, że z nim na pewno bohaterowie by się nie spotkali. Wali od razu, że popełnił błąd i wziął bohaterów za kogoś innego - wysłał na nich ludzi Dzikusa sądząc, że są w zmowie z Kopczyńskim. Jako jakieś zadośćuczynienie oferuje auto, które mijał Maks. Bardzo długo bajeruje Wazę, starając się go urobić na różne sposoby. Ostatecznie stwierdza, że chciałby pomóc im usunąć Niemożliwium z Krakowa - ma kontakty, które mogłyby pomóc w tej sprawie. Prosi tylko, by Maks to przemyślał i spotkał się z nim i Alicją popołudniem we Wrakowisku. Odchodzi, nie zwracając uwagi na Wazę, który wyciąga broń, mierzy do niego, po czym chowa ją z powrotem i idzie w swoją stronę...
...Czyli do auta. Procenty robią swoje - zostawia rower, pakuje się za kółko i rusza z kopyta. Wali prosto na Opolską, stamtąd na złomowisko Kosmy.
Jak nie kijem, to marchewką z napędem na cztery koła.
W tym czasie Barbara spotyka się z kilkoma osobami. Pierwsze dwie to Chudy (stary stróż na Wrakowisku) i Borys (dawny ochroniarz, wciągnięty przez Łukasza, który po tym, jak mało co nie wykitował, zmienił robotę na spokojniejszą). Od tego drugiego dowiaduje się, że Alek i jakaś Brzeska czasem odbierali stąd różne paczki - brał od nich łapówki. Feralnej nocy Skromny wszedł i wyjechał jakąś czerwoną Corsą. Przez te interesy Borys stracił zaufanie Łukasza - ten kazał mu trzymać gębę na kłódkę i informować go o tym, co ludzie Kopczyńskiego robią. Na koniec Barbara puszcza jeszcze przez Chudego plotę, że Alek miał się hajtać z Karoliną.
Zaraz po tym Semańska leci na Estakadę. Tam zagaduje Maćka - wiecznie zakatarzonego nerda, który jest pseudoksięgowym - w sprawie tej Corsy. Okazuje się, że to auto zdobyte przypadkiem. Stało prawie miesiąc na złomowisku i wyjechało podczas nocy, kiedy zginął Skromny. Maciek daje jeszcze Semańskiej cynk o zajebistym Nissanie, który czeka na nowego właściciela.
W zamian za te informacje Barbara ma mu załatwić randkę z Anką - dilerką z Bazaru Bronowice. Semańska idzie na łatwiznę - uderza do Lisy, łamie ją szybko przypominajką o wypaplaniu czegoś Śrubie, po czym proponuje, by umówienie Ani z Maćkiem wyrównało rachunki. Dziewczyna okazuje się być rozbawiona całą sytuacją - kojarzy tego nerda i nie jest specjalnie przerażona spędzeniem z nim kilku godzin.
Semańska wraca na Estakadę, żeby dogadać z Maćkiem szczegóły. Kiedy kończy rozmowę, widzi nową furę Wazy, jadącą solidną osiemdziesiątką w stronę Wrakowiska. Od razu widać, że jest jeszcze nietrzeźwy. Barbara opieprza jadącego z tyłu Kosmę i razem pakują się na warsztat Planka. Tam obgadują (raczej wrzeszcząc) całą sytuację. Plank próbuje otworzyć zablokowany bagażnik samochodu. Kiedy słychać silniki zbliżających się motorów, Kosmie się udaje - w środku leży ciało (zapewne Młodego) zawinięte w plastikowy worek. Semańska zamyka Planka w garażu, sama z Wazą lecą do bramy, gdzie właśnie zaparkowało dwóch siepaczy Alicji. Alicja życzy sobie by cała trójka przyjechała natychmiast do Wrakowiska.
Ależ gustowny blaszak!
Jedyne co Kosma jest w stanie zrobić, to ukryć ciało (i spluwę, z której chłopaka zabito) w kanale. Jadą razem na złomowisko, gdzie wcześniej oglądali białą furgonetkę z prochami. Tam czeka już Łukasz, Alicja i Beata.
Rozpętuje się piekło.

Jakiś świadek Beaty widział rzekomo, jak Waza z Kopczyńskim i jakimiś dwoma ludźmi z warsztatu kropnęli Młodego. Mieli potem zapakować ciało do worka, a ten do bagażnika auta, którym Maks chwilę wcześniej podjechał. Alicja oczekuje wyjaśnień - dopowiada, że poprosiła o przyjazd Hardego.
Kolejna godzina to wielka kłótnia. Rzucanie mięsem, wzajemne oskarżenia, licytowanie się argumentami i domysłami. Hardy nie ma wiele do dodania. Ostatecznie Alicja proponuje by sprawdzić bagażnik (robi to Beata) i złomowisko Kosmy. Ta propozycja eskaluje dyskusję jeszcze bardziej. Kiedy bitewny kurz nieco opada, wszyscy wspólnie decydują o dalszych działaniach: Hardy z Kosmą i jednym z ludzi Alicji jadą na złomowisko, reszta do warsztatu. Na bazie tego co Tomasz znajdzie oraz zeznań Kopczyńskiego ma być podjęta ostateczna decyzja. Kompromis powstaje dopiero po kilku minutach kłótni - co sprawia, że Hardy nabiera pewności, co znajdzie na miejscu. Zagaduje o to Planka - ten potwierdza, że faktycznie, próbowali ukryć ciało, które zostało im podrzucone w aucie przekazanym przez Łukasza. Ze względu na zaufanie względem Semańskiej i świetną reputację grupy Hardy obiecuje stanąć po ich stronie - nie może jednak skłamać i ukryć zwłok. Tej granicy nie przekroczy. We dwóch wchodzą do blaszaka i zabierają worek wraz ze spluwą, z której zabito Młodego, po czym wracają do Wrakowiska.
W tym czasie reszta dociera na Opolską. Kopczyński jest w świetnym humorze. Traci go jednak, kiedy Semańska zaczyna mówić w jakiej sprawie przyjechali. Stwierdza, że faktycznie, robi interesy z Łukaszem i tego dnia załatwiał dla niego ciężarówki. Wiarus potwierdza te słowa. Liczył na zgodę Alicji na wysłanie konwoju na północ, do terenów zbombardowanych atomówkami. Paweł nie ma alibi - byli z nim tylko dwaj ludzie, których świadek Beaty wskazał jako współwinnych morderstwa.
Na te słowa Maksymilian - nie po raz pierwszy - wybucha. Zaczyna mówić o oskarżeniu o morderstwo, o przekrętach Łukasza. Kilka osób zaczyna mówić jednocześnie, Alicja próbuje bezskutecznie uciszyć Wazę. Ostatecznie w kanciapie pozostaje jedynie Semańska i Maks - ten ostatni zdradza czego dotyczy cała sprawa i potwierdza, że interesy z warsztatem przy Opolskiej są wciąż aktualne.

Po powrocie z warsztatu przychodzi czas rozstrzygnięcia. Widok trupa na pace samochodu Hardego przelewa czarę goryczy - Alicja mówi coraz mniej i mniej, przestaje słuchać argumentów. Łukasz zbija je jeden po drugim, czasem odpowiadając absurdalnie. Podnosi głos, co do tej pory praktycznie nigdy mu się nie zdarzało. Beata, wciąż wściekła na chłopaków również nie daje się przekonać. Mówi, jakby była na miejscu, jakby sama była tym świadkiem. W końcu Alicja prosi by wszyscy się uciszyli. Stwierdza krótko:
- Nie wiem czy zabiłeś go z powodu interesów, bo byłeś najebany albo naćpany czy z innego powodu. Wiem jedno. Ojciec Józef jest ostatnią osobą, którą podejrzewałabym o kłamstwo. Gdyby chodziło o Łukasza albo Beatę mogłabym mieć wątpliwości, ale nie teraz. Nie mamy dowodów na to morderstwo, a skoro Hardy wstawia się za tobą, mam związane ręce. Mogę zrobić tylko jedno. Kazać się wynosić z Wrakowiska.
Po tych słowach odeszła do ochroniarzy, wydając im krótkie polecenie. Tamci podeszli do bohaterów, zagadnęli by zebrali swoje rzeczy i wyjechali. Hardy poprosił Barbarę by zaprowadziła jego auto pod mieszkanie - sam wsiadł za kółko bryki, którą podrzucił Wazie Łukasz.

Przychodzi trudny czas rozstania. Ludzie z Wrakowiska unikają wzroku bohaterów. Nie wiedząc, w jaki sposób zawinili, część z nich szczerze im współczuje. Kosma, Barbara i Maks byli mocną załogą. Wyrzucenie ich na zbity pysk za byle co nie byłoby w stylu Alicji.
Wieczorem Waza szuka pocieszenia w ramionach Kamili. Nie może jej jednak nigdzie odnaleźć. Nie ma jej w mieszkaniu, u siostry ani w pracy. Dziewczyny z sąsiednich straganów mówią, że nie było jej tego dnia w pracy. Kamila znikła. Pytanie brzmi, z czyjego rozkazu?

Kilometr dalej wystraszony Maciek siada z Anką przy stole. U Czarnego okazuje się być bardzo spokojnym, kameralnym i przede wszystkim - zadbanym lokalem. W głowie chłopaka huczą słowa Barbary. "Bądź sobą. Nie udawaj kogoś innego." - powtarzał sobie to raz za razem przez cały dzień, aż w końcu uwierzył, że to dobry pomysł. Początkową, krępującą ciszę przerywa Ania prosząc Maćka by opowiedział jej jak to było z tą randką. Potem idzie coraz lepiej. Wieczór kończy się obietnicą kolejnego spotkania.
Przynajmniej to spotkanie miało szczęśliwe zakończenie.
Było kameralnie? Było.